Powstaje klinika, która będzie leczyć uzależnienie od gier


08 Oct
08Oct

Brytyjska służba zdrowia ogłosiła otwarcie pierwszej w kraju kliniki zajmującej się uzależnieniami od technologii. W placówce będą leczone przypadki nałogowego korzystania z gier wideo, mediów społecznościowych oraz Internetu jako takiego.


Minęło już sporo czasu od uznania nadmiernego grania za chorobę przez Międzynarodową Organizację Zdrowia. Jednak nie da się nie zauważyć, że nie przełożyło się to konkretne działania, jeśli nie liczyć niedawnego pozwu wobec Epic Games w związku z Fortnite. Zmieniło się to właśnie w Wielkiej Brytanii, gdzie Narodowa Służba Zdrowia (National Health Service, w skrócie NHS) ogłosiła otwarcie kliniki specjalistycznej do leczenia uzależnień od technologii. Placówka weszła w skład Narodowego Centrum Uzależnień Behawioralnych, a jej działalność obejmuje pomoc w przypadkach nałogowego korzystania nie tylko z gier wideo, lecz także mediów społecznościowych oraz Internetu w ogóle u osób w wieku 13-25 lat.

Nie jest tajemnicą, że brytyjski rząd pilnie przygląda się grom wideo. To właśnie na posiedzeniu tamtejszej komisji padły niesławne słowa przedstawicielki Electronic Arts o lootboksach jako „mechanice niespodzianek”. A ledwie miesiąc temu pojawił się 84-stronicowy raport, w którym specjalnie powołany komitet nawoływał m.in. do zablokowania dostępu do lootboksów nieletnim, a koncernom technologicznym nakazywał wykazanie się większą odpowiedzialnością w sprawie potencjalnie uzależniających produktów. W podobne tony uderzyła Claire Murdoch, dyrektorka NHS ds. zdrowia psychicznego, z którą skontaktowała się redakcja serwisu Gameindustry.biz:

Kompulsywne granie i [korzystanie z – przyp. autora] mediów społecznościowych oraz uzależnienie od Internetu to nie są problemy, które po prostu znikną, skoro odgrywają tak istotną rolę we współczesnym życiu. NHS jak zawsze staje na wysokości zadania, ale nie możemy robić wszystkiego sami. Dlatego też technologiczni giganci muszą dostrzec wpływ produktów, które zachęcają młodych ludzi do ciągłego i natrętnego użytkowania, i zacząć poważnie traktować swoje obowiązki.



Nie da się ukryć, że temat szkodliwego wpływu gier to dość delikatna kwestia. Fakt, że trudno zignorować doniesienia świadczące nie tylko o kontrowersyjnych praktykach wydawców, ale też o realnych przykładach wpływu tychże. Niestety, nie brakuje osób, które od zarzutów nałogowego grania z miejsca przeszłyby do oskarżania gry o wywoływanie przemocy, ogłupianie młodzieży i powodowanie wypadków (a zapewne i dziury w skarpetach), nawet jeśli kolejne badania zdają się zadawać kłam tym stwierdzeniom. Tak czy owak, inicjatywa NHS może zachęcić kolejne kraje do podjęcia podobnych działań. Tym bardziej, że wspomniany raport oraz wypowiedź Claire Murdoch sugerują, iż brytyjski rząd nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i raczej nie odpuści koncernom technologicznym.


Oficjalna strona National Health Service.